czwartek, 27 sierpnia 2026

Malinowa muffina dla Splocika

 Uwielbiam maliny i morele. Mimo powalających cen, kupuję jedne i drugie i jem, dopóki można cieszyć się świeżymi, słodkimi i soczystymi. Nie przepadam za dżemami, suszami i mrożonkami, więc cieszę się tymi kilkoma letnimi tygodniami, kiedy i maliny i morele są dostępne w postaci nieprzetworzonej.


Ostatnio zainspirowałam się malinową mini tartą, na której piętrzyła się góra malin. Powiem szczerze, nie chciało mi się dłubać szydełkiem góry malin, więc są tylko trzy malutkie na czubku muffiny, za to zrobiłam muffinę wielowarstwową. Na samym dole to ciasto, zapewne kruche, potem jest dość pokaźna warstwa musu malinowego, potem warstwa kremu śmietankowego, potem ciasteczko lekkie jak puch, na którym jest kolejna warstwa kremu i 3 malinki.
Z tej malinowej babeczki wyszła prawdziwa bomba kaloryczna :D


Niteczki to Kaja 15 w kolorkach -kremowym, jasnobeżowym, beżowym, malinowym i zielonym. Szydełko 0,85. Wysokość muffiny 8,5 cm, szerokość ok.5cm.

W lutym wspominałam, że kupiłam jeden czy dwa wzory na Etsy. Potem dokupiłam jeszcze wzór z tartaletką z owocami i wielkanocnymi serniczkami, a teraz kombinuję sama. Tu coś dodam, tam wyrzucę. I zawsze powstaje jakiś fajny słodki drobiazg.


Lubię robić te szydełkowe słodkości. Trzymam je w pudełku i czasami zaglądam, żeby podelektować nimi oczy - bez wyrzutów sumienia i zbędnych kilogramów w udach czy na brzuchu.

Malinowa muffina wędruje na zabawę Małe Dekoracje u Splocika.



Sierpniowy cytat -"Wszystko, co powoduje przyspieszenie krwi, jest prawdopodobnie warte zrobienia". - Hunter S. Thompson.
Kolor malinowy też jest widoczny, a przeznaczenie muffiny - może to być breloczek do kluczy lub zawieszka do torby.

Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)

2 komentarze:

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)