Lawendy nigdy nie za dużo...

by - czwartek, lipca 30, 2026

 Lawendy nigdy nie za dużo, choć pamiętam, że miałam kilka lat temu lawendowy przesyt. Historia była banalna - chciałam zrobić transfer za pomocą olejku lawendowego. Nie bardzo to wychodziło. A jak w końcu wyszło, to okazało się, że kuchnia, w której czyniłam swoje rękodzielnicze eksperymenty, śmierdzi tak intensywnie olejkiem lawendowym, że łeb obrywało. Po tygodniowym wietrzeniu smrodek zmalał albo my się przyzwyczailiśmy...Efekt był taki, że od lawendy trzymałam się z daleka przez kilka następnych lat :)


Uwielbiam te wzorki na woreczki z suszoną lawendą i co roku wyszywam minimum jeden. W tym roku zaszalałam i w dwa dni wyszyłam wszystkie trzy, czyli cały komplet.
 

Sama z siebie się nabijam, że za każdym razem wzorek jest nieco inny, bo wiadomo, że nitki bywają inne, ale i krzyżyki czasami nie trafią we właściwe miejsce. Ale tragedii nie ma, bo kto się doliczy ile kwiatków powinno być na gałązce lawendy.
Jeśli komuś wzorki się podobają, a nie ma ich, to dostępne są na Pintereście - wzorek na serduszko, a obok powinny pojawić się pozostałe.


W końcu czerwca i na początku lipca co roku jeździmy do Lawendowych Zdrojów, które mamy 10 km dalej i podziwiamy hektarowe pole lawendy pełne pszczół, trzmieli i motyli...
Zainspirowana tym widokiem ponad 2 lata temu wraz z synem przekopałam kawałek trawnika i zrobiłam rabatę dla bylin wieloletnich odpornych na suszę, mających małe wymagania glebowe i lubiących stanowiska bardzo słoneczne.
Prym na rabacie wiodą lawendy - białe, różowe, fioletowe (2 odmiany) i lawenda francuska. 
Poniżej zdjęcie z czerwca, kiedy lawendy zaczynały kwitnąć. Teraz większość jest już obcięta, a co niektóre zabierają się za drugie kwitnienie. Tak tylko przypomnę, lawenda nie lubi kwaśnego odczynu gleby, więc co jakiś czas warto wsypać pod nią pokruszone skorupki jajek.


Woreczki z suszoną lawendą wędrują do Splocika na zabawę Małe dekoracje

Wytyczne lipcowej zabawy:

"Najcenniejszych rzeczy w życiu nie nabywa się za pieniądze". - Albert Einstein 
Kolor lawendowy na pewno jest w tych moich hafcikach... A woreczki będą ozdobą czyjejś szafy lub szuflady.

I tyle na dziś.
Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)

You May Also Like

3 comments

  1. Przepiękne, eleganckie woreczki Anetto wyhaftowałaś 😍 Słusznie zauważyłaś, że będą ozdobą czyjejś szafy. Bardzo dziękuję za wzorki, zapisałam sobie i może kiedyś wreszcie się zmobilizuję, żeby wyszyć wzorki na woreczkach, zamiast jak do tej pory robić na nich naprasowanki 😉
    Piękną masz lawendową rabatę, w porze intensywnego kwitnienia musi wyglądać niesamowicie! Mam kilkanaście krzewów lawendy w ogrodzie, ale wszystkie mniej lub bardziej fioletowe. Zaskoczyłaś mnie tą białą i różową lawendą, bo nigdy takich nie widziałam. Aż idę sobie poczytać co to za odmiany i sprawdzić, czy jeszcze gdzieś by mi się nie zmieściły w ogrodzie ze dwa lawendowe krzaczki ☺️

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są woreczki z tymi hafcikami :)
    Nie uwierzysz, ale właśnie zabrałam się za haftowanie woreczków z tymi wzorami, bo mam je od jakiegoś czasu i ciągle czekały w kolejce, a teraz będę haftować chyba do zimy.
    W tym roku lawendę już obcinałam i też zaczynają wypuszczać nowe kwiaty.
    Z obciętych kwiatów mam sporo suszu i muszę go zagospodarować, by nie leżał cały rok, jak już się zdarzało.
    Zauważyłam, że różowa (białej jeszcze nie mam) dłużej "trzyma" zapach w woreczkach.
    Nieśmiało zapytam o banerek - zapomnienie czy błąd przy dodawaniu?
    Miło mi, że bawisz się u mnie :)
    Twój link i fotka znajdą się w podsumowaniu lipca.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne woreczki. Piękny kolor i wzór. Dziękuję za namiary na lawendowy hafcik:)
    Ja bardzo lubię lawendę, ale moi domownicy nie przepadają za jej zapachem:)
    Transfer olejkiem też robiłam. Nawet wyszedł poprawnie i też w całym domu pachniało:)))
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)