Dzisiaj mały osiołek na drutach w kolorach prawie naturalnych - ciało osiołka jest szare, a mordkę ma białą, choć w naturze chyba nie jest aż taka biała.
Kiedy zobaczyłam to niewielkie oślątko, pomyślałam, że to nieprawdopodobne by zrobić je na drutach. A jednak jest to możliwe i całkowicie wykonalne. Do produkcji wykorzystałam włóczkę z KIK-u białą i szarą, które są dość mechate, więc po lekkim wyczesaniu osiołek wyglądałby bardzo włochato. Osiołka zrobiłam drutami nr 2,5. Ma wysokość ok. 3,7 cm i długość (?) ok. 5 cm. Można go wykorzystać jako breloczek do kluczy lub zawieszkę do plecaka.
Człowiek uczy się przez całe życie...
Tak jak wspominałam wcześniej-druty były moją pierwszą techniką rękodzielniczą, którą opanowałam w bardzo dobrym stopniu przede wszystkim z niemieckich Burd i naszych rodzimych "Wzorów i wykrojów", które były dość popularną gazetką w latach 80-tych XX wieku. Do dzisiaj mam kilkanaście starych numerów, które lubię sobie czasami przejrzeć. Jednak chciałam napisać całkiem coś innego- bardzo mocno zdziwiłam się nowinkami "technicznymi" w dzierganiu. To, że gubi się oczka w prawo lub lewo, to wiedziałam od początku swojej nauki na drutach, ale że można podobnie dodawać oczka, to nie wiedziałam... Naprawdę - człowiek uczy się przez całe życie.
Zabawa u Splocika
Śmiało mogę powiedzieć, że taki niepozorny osiołek wymagał naprawdę dość dobrego przygotowania w dzierganiu. Musiałam wykorzystać : gubienie oczek w prawo i lewo przy mordce, dodawanie oczek dwoma sposobami, skrócone rzędy na plecach, I-cord dla łapek. I na koniec dodam, że całość poza uszkami i przednimi łapkami wykonana jest czterema drutami jak skarpetka, a początek głowy i ciałka to tylko po 2 oczka rozłożone na trzech drutach w początkowej fazie dziergania.





27 comments
Moja Mamuś nauczyła mnie robić na drutach...choc nie wiem, czy zrobiłabym takiego osiołka, tylko z jej pomocą. Ona zna różne techniki, jak dobierać oczka i takie tam...ja robie jeden sweter rok, a Mamuś milion innych. 😄🥰 Uczymy się cale życie i tak jest ciekawie. Osiołek jest cudowny. Pozdrawiam. 🤗
OdpowiedzUsuńBoziu, jaki słodziak, zakochałam się w nim :) I to jeszcze zrobiony na drutach. Dla mnie czarna magia! Jesteś wielka :)
OdpowiedzUsuńO matko i córko, jakież to maciupeństwo! Chyba pod mikroskopem go robiłaś? Cudo!
OdpowiedzUsuńUroczy osiołek :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że pisząc w komentarzu odpowiedź na Twoje pytanie, myślałam o osiołku, ale żyfarka i lwiątko wydały mi się bardziej egzotycznymi zwierzakami.
Miło mi, że bawisz się u mnie :)
Twój link i fotka znajdą się w podsumowaniu stycznia.
Pozdrawiam ciepło
Jaki fajny osiołek 😍 masz cierpliwość dla takich małych form drutowych, podziwiam 🙂
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam.
Chylę czoła, takie maleństwo wydziergac, brawo Ty, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńUroczy osiołek ale poza moim zasięgiem w dzierganiu.
OdpowiedzUsuńPodziwiam
Osiołek nieczęsto pojawia się w przestrzeni jako przedmiot ciepełka i podziwu. Piękne maleństwo, wykonane nie tylko drutami, ale i cierpliwością.
OdpowiedzUsuńTeż uważam, że człowiek powinien się całe życie uczyć czegoś nowego .
Słodziutki osiołek, podziwiam :)
OdpowiedzUsuńFajny Ci wyszedł ten osiołek, ja też kiedyś zaczynałam moją przygodę z rękodziełem od drutów, ale to było dawno jeszcze na studiach czyli jakieś 50 lat temu i teraz co prawda jeszcze pamiętam jak się dzierga, ale dodawanie i odejmowanie oczek wtedy to chyba nie było a nie chce mi się już uczyć. Tym bardziej jestem pełna podziwu dla Ciebie. Brawo Ty.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
No i mnie zaskoczyłaś, gdzie znalazłaś ten wzór? cudny osiołek Ci wyszedł:) co do to sama się uczę, mimo że znam się na nich dość dobrze ( w moim mniemaniu oczywiście;) Zobacz sobie na włoskie nabieranie i zamykanie oczek- jak dla mnie to jest dopiero sztos:) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję :)Wzór znalazłam na Pintereście. Zerknę na te włoskie nabieranie i zamykanie oczek. Pozdrawiam:)
UsuńMaleńki i uroczy:)
OdpowiedzUsuńJaki śliczny! Ja w tym roku też zaczęłam robić lalki, nie na drutach, bo tej techniki nie przyswoiłam na tyle dobrze, ale z masy samoutwardzalnej i waty. nawet nie zdążyłam jeszcze się wszystkimi podzielić na blogu. Twój osiołek mnie zachwycił. :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładny osiołek i jak zwykle ciekawa zabawa u Splocika.
OdpowiedzUsuńPrzychodzę z moją niteczkową pracą
OdpowiedzUsuńhttps://mojeroznerobotki.blogspot.com/2026/01/mis-yzwiarz.html
Pozdrawiam ciepło
Jejku, toż to prawie Kłapouchy z Kubusia Puchatka, tylko kokardki na ogonku mu brakuje :)
OdpowiedzUsuńJaki śliczny! Pokochałam go miłością od pierwszego wejrzenia. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJaki super mały słodziak :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTwój wpis naprawdę pokazuje, jak satysfakcjonujące i wciągające może być rękodzieło – nawet coś tak małego jak osiołek wymagało przemyślenia i opanowania różnych technik. Bardzo cenię w nim to, że nie ograniczasz się do pokazania efektu końcowego, ale dzielisz się całym procesem – od wyboru włóczki, przez trudniejsze techniki, po końcowe wykończenie. Dzięki temu widać, ile cierpliwości i precyzji wymaga takie małe dzieło.
OdpowiedzUsuńSzczególnie ciekawy jest wątek nauki przez całe życie – nawet przy tak „drobnych” projektach można odkryć nowe sposoby robienia rzeczy, których wcześniej się nie znało. To widać w Twoim entuzjazmie i dokładnych opisach: gubienie oczek, skrócone rzędy, I-cord – wszystko pokazuje, że rękodzieło to nie tylko przyjemność, ale też ciągłe rozwijanie umiejętności.
Fajnie też, że łączysz w poście praktyczny wymiar (breloczek czy zawieszka) z estetyką i zabawą – nawet taki malutki osiołek staje się pełnoprawnym projektem. Całość sprawia wrażenie szczerego dzielenia się pasją, bez nadęcia czy sztucznego podkręcania efektu.
Ależ cudny ten osiołek, takie maleństwo, że nie mogę! Taki na każdy dzień, na szczęście!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ;)
I kolejne słodkie maleństwo ❤️ O ile mogę sobie wyobrazić zrobienie takiego kłapouszka szydełkiem, to w przypadku drutów moja wyobraźnia poległa. Brawo Anetto! 👏🏼👏🏼👏🏼
OdpowiedzUsuńSerio na drutach takie maleństwo?! Chyle czoła, uroczy maluch!
OdpowiedzUsuńJest taki uroczy, że chce się go przytulic. Przepiękny. Moja babcia kiedyś uczyła mnie robić na drutach, ale skończyło się na szaliku dla mamy. Żałuję, że się nie rozwinęłam w tym kierunku. W rodzinie od strony babci kobiety miały takie zdolności. Dużo szyły haftowały obrusy i serwety, robiły na drutach. Najserdeczniejsze pozdrowionka z Krakowa 😃
OdpowiedzUsuńDziękuję:) Myślę, że te wszystkie umiejętności, jakie posiadały nasze mamy, babcie i prababcie wymuszało na nich życie... Pozdrawiam:)
UsuńZaskakujesz umiejętnościami.....wyszedł przesłodki.Pozdrawiam Dusia
OdpowiedzUsuńUroczy osiołek.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)