• Home
  • O mnie
  • Kurs frywolitki

Jamiolowo blog

 Ale mnie wzięło na te misie. W ogóle nie powinnam zaglądać na Pinteresta ... Tym razem nie za duży misiaczek zrobiony na drutach. To  niedźwiedź polarny, bo ma nawet taką mordkę jak prawdziwe niedźwiedzie. Choć nie ukrywam, że z profilu przypomina mi nieco utuczoną mysz z małymi uszkami. 


Produkcja misia

Produkcja misia zaczyna się od mordki, którą należy robić na 3 drutach, systematycznie dodając oczka. Potem robi się ciało - od góry do dołu na 3lub 4 drutach - jak kto lubi. Ja wolę robić na 3. Ciekawostką jest rozpoczynanie robótki z oczek łańcuszka zrobionego na szydełku - to dobry pomysł, bo przy 3 oczkach szydełkowego łańcuszka od razu mamy 6 oczek na 3 drutach... Aż się za głowę złapałam, gdy to przeczytałam - brzmi szalenie skomplikowanie i dziwnie, a jest banalnie proste. Nóżki robi się od razu, gubiąc po bokach oczka, a rączki dorabia się bezpośrednio do tułowia i robi się od góry do dołu. Na koniec należy doszyć mordkę i dorobić szydełkiem uszka. Potem pozostaje już tylko wyszycie oczek, noska i ...pazurów. Oj, zapomniałabym o jeszcze jednym ważnym elemencie - ogonku, który też robi się bezpośrednio z oczek ciała ;)



    Z czego jest zrobiony?

Nitka -to jakaś biała włóczka z KIK-a - mocno mechata, ale miła w dotyku. Wypełnienie to kulka silikonowa, której kupiłam aż 3 kg na Allegro, bo było taniej i przesyłka była darmowa. Domyślacie się, że pewno jeszcze wyprodukuję wiele zwierzaków. Chyba że zrobię poduszkę i będzie po sprawie :D Oczka wyszyłam czarną muliną robiąc węzełki francuskie.  Pelerynkę zrobiłam na drutach.
Ogólnie muszę przyznać, że nie lubię wyszywania detali na zwierzakach, bo nie wychodzi mi to za dobrze. Może kiedyś będzie lepiej...
Miś może być zabaweczką, ale może też  być zawieszką lub ciut większym brelokiem do kluczy, bo ma stosunkowo niewielkie rozmiary (10cm x 5,5cm).




I tyle na dziś.

Pozdrawiam,
Anetta(Jamiolowo)

P.S. Kto ma jeszcze jakąś zimową lub miśkową pracę na niteczkową zabawę, proszę wrzucić link do niej w komentarzu :)

Share
Tweet
Pin
7 comments
 Dzisiaj mały osiołek na drutach w kolorach prawie naturalnych - ciało osiołka jest szare, a mordkę ma białą, choć w naturze chyba nie jest aż taka biała.

Kiedy zobaczyłam to niewielkie oślątko, pomyślałam, że to nieprawdopodobne by zrobić je na drutach. A jednak jest to możliwe i całkowicie wykonalne.  Do produkcji wykorzystałam włóczkę z KIK-u białą i szarą, które są dość mechate, więc po lekkim wyczesaniu osiołek wyglądałby bardzo włochato. Osiołka zrobiłam drutami nr 2,5. Ma wysokość ok. 3,7  cm i długość (?) ok. 5  cm. Można go wykorzystać jako breloczek do kluczy lub zawieszkę do plecaka. 



Człowiek uczy się przez całe życie...

Tak jak wspominałam wcześniej-druty były moją pierwszą techniką rękodzielniczą, którą opanowałam w bardzo dobrym stopniu przede wszystkim z niemieckich Burd i naszych rodzimych "Wzorów i wykrojów", które były dość popularną gazetką w latach 80-tych XX wieku. Do dzisiaj mam kilkanaście starych numerów, które lubię sobie czasami przejrzeć. Jednak chciałam napisać całkiem coś innego- bardzo mocno zdziwiłam się nowinkami "technicznymi" w dzierganiu. To, że gubi się oczka w prawo lub lewo, to wiedziałam od początku swojej nauki na drutach, ale że można podobnie dodawać oczka, to nie wiedziałam... Naprawdę - człowiek uczy się przez całe życie.


Zabawa u Splocika

Śmiało mogę powiedzieć, że taki niepozorny osiołek wymagał naprawdę dość dobrego przygotowania w dzierganiu. Musiałam wykorzystać : gubienie oczek w prawo i lewo przy mordce, dodawanie oczek dwoma sposobami, skrócone rzędy na plecach, I-cord dla łapek. I na koniec dodam, że całość poza uszkami i przednimi łapkami wykonana jest czterema drutami jak skarpetka, a początek głowy i ciałka to  tylko po 2 oczka rozłożone na trzech drutach w początkowej fazie dziergania.

Myślę, że opis produkcji osiołka pasuje do cytatu, który zaproponował Splocik do swojej styczniowej zabawy -"Nie cel jest ważny, a droga do celu" (Konfucjusz). Nie chodzi o dzierganie osiołka, a o te wszystkie dodatkowe umiejętności, które trzeba znać, by powstało cokolwiek na drutach... Prawda? Dodatkowo dorzucam dwa zimowe kolorki -biały i szary, który można uznać za jakiś odcień bliski popielatego.


Banerek zabawy "Małe dekoracje" u Splocika

I tyle na dziś.

Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)

Share
Tweet
Pin
26 comments
 Na zabawę Nici, nitki i niteczki przygotowałam zabawkę misia. Jak najbardziej w zimowym klimacie, bo lubię, kiedy posty współgrają z porą roku.


Historia o ZPT

Misia zrobiłam na drutach, bo był to dla mnie taki symboliczny powrót do korzeni, ponieważ swoją przygodę z rękodziełem zaczynałam właśnie od robienia na drutach. Kiedyś opisywałam tę niezwykłą przygodę. Do prawie 17 roku życia byłam prawdziwym antytalenciem robótkowym. Kiedy należało coś przygotować na lekcje ZPT w podstawówce, to musiałam prosić mamę lub sąsiadki o pomoc, czytaj zrobienie danej pracy, bo nic nie potrafiłam zrobić. Dla młodszych czytelników małe wyjaśnienie ZPT to były zajęcia praktyczno-techniczne, na których uczeń miał nauczyć się podstawowych czynności życia codziennego, czyli wbijania gwoździ w deskę , a nie w rękę, pieczenia ciasta, szycia na maszynie koszmarnego fartuszka, obrzucania brzegów chusteczek do nosa mereżką, robienia na drutach kapci z włóczki, która była okropna w dotyku i jakość dziwnie piszczała, wyszywania krzyżykami powłoczki na poduszkę itp... Idea zajęć była piękna, ale wykonanie dużo gorsze. Nie umiałam nic robić - bałam się, że  przyszyję sobie palec maszyną do szycia, że utłukę palce młotkiem, szydełkiem lub drutem wybiję oko itd... Nie wiem, skąd się brały u mnie te dziwne pomysły, bo i babcia i mama potrafiły szyć, haftować, cerować, szydełkować i robić na drutach i wszystkie niezbędne sprzęty mieliśmy w domu. 


Historia pewnego swetra

Kiedy miałam około 17 lat, nagle przeżyłam robótkowe oświecenie. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że znalazłam odpowiednią motywację do nauki różnych technik rękodzielniczych. Na pierwszy ogień poszły druty, bo bardzo chciałam mieć sweter rodem z gazetki "Wzory i wykroje" z lat 80-tych minionego wieku . Jednak, aby zrobić sweter trzeba, trochę więcej niż sama chęć. Z koleżanką z klasy Wiesią spędziłyśmy całe zimowe ferie na produkowaniu naszych swetrów - wykonanych jerseyem, czyli ściegiem gładkim, ale z wrobionymi motywami kwadratów i linii. Siedziałyśmy tak w ciszy, z wywieszonymi językami -to chyba nam pomagało w machaniu drutami, a raczej jednym drutem, bo drugi trzymałyśmy na sztorc między nogami, żeby oczka nam nie pospadały... I mozolnie przerabiałyśmy oczko za oczkiem, rząd za rzędem. Nasze pierwsze swetry może zbyt urocze nie były, ale byłyśmy z siebie mega dumne. Potem już poszło. Robiłam swetry z warkoczami lub ażurami, czapki, wielometrowe szale i kolorowe, żakardowe skarpetki. A potem na wiele lat porzuciłam druty. Czasami zrobiłam jakąś chustę lub inny drobiazg...


Kilka dni temu zobaczyłam misia zrobionego na drutach. Pomyślałam - wielkiej filozofii w tym nie ma, więc sięgnęłam do pudła z włóczkami i drutami i poczyniłam takiego oto misia.

Czapka ma otwory na uszy, a reglanowy sweter wysoki golf i wyszytego muchomora. Nogi i rączki zszyłam ściegiem materacowym, a otwór w brzuchu połączyłam niewidocznym szwem "oczko w oczko". Miś wykonany jest z mieszanki wełny, alpaki i akrylu (Milano) w kolorze beżowym, a sweter i czapka z mieszanki bawełny z akrylem (Gazzal Baby cotton) w kolorze jasnożółtym (?). Wysokość misia to ok. 22 cm z czapką.

Zimowy miś wędruje na zabawę Nici, nitki i niteczki, do której zapraszam wszystkich miłośników i miłośniczki robótek z wykorzystaniem wszelkiego rodzaju nici, nitek, wełen, włóczek, mulin, kordonków, sznurków, a nawet tasiemek.


Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)



Share
Tweet
Pin
23 comments
 Ostatnio zachciało mi się szydełkowania, bo przecież nie samą frywolitką człowiek żyje. Od czasu do czasu robię jakiegoś szydełkowego zwierzaczka. Były liski, kotki, króliczki, a teraz jest myszka do kompletu. 



O myszce słów kilka...

Myszka jest mała, bo ma ok. 10cm wysokości i 3,5cm szerokości w najszerszym miejscu, czyli biodrach... Lubię dłubać takie maleństwa, a już najbardziej to lubię robić dla nich ubranka. Sukieneczki szyję ręcznie, a czapki robię na szydełku. Myszkę zrobiłam nitką Muza 20 w kolorku szaro-niebieskim.


Chustecznik i kwiateczki

Ostatnio poczyniłam taki oto decoupagowy chustecznik. Dawno nie robiłam dekupażyków... Ozdoba powstała w ramach inspiracji do Art Piaskownicy, w której czerwcowe wyzwania związane są z kwiatami. Wyzwania jeszcze trwają, więc zachęcam do zajrzenia na stronę AP. Może coś was zainspiruje i zechcecie wziąć udział w którejś z kwiatowych zabaw.


Myszka wędruje na blogową zabawę u Reni, a dekupażyk jako mała dekoracja wędruje do Splocika.

I tyle na dziś.

Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)
Share
Tweet
Pin
10 comments
 Zima to niby fajna pora roku -powinno być biało, śnieżnie i pięknie. Tak wygląda teoria, która jak to zwykle bywa niewiele ma wspólnego z praktyką. A praktykę to każdy widzi za oknem i obiektywnie należy stwierdzić, że styczeń to miesiąc rzadko kiedy biały, a często szary, bury i nijaki.


Mysia -zabawka amigurumi

Po pomarańczowej lisiczce, która przestała być ufokiem, postanowiłam zrobić myszkę. Właściwie schemat można dowolnie modyfikować i tworzyć różne zwierzaczki, zmieniając tylko kolory, uszka i ewentualnie ogonki.
Myszka jest nieco większa niż lisiczka, bo ma ok 12 cm wysokości. Zrobiłam ją z kordonka szydełkiem 1.25. Jak zawsze, wypchałam zabaweczkę wkładem antyalergicznym. Sukieneczkę uszyłam z ciemniejszej szarej bawełny w białe kropki. Czapka ma dość długie wiązania, które omotane wokół szyi tworzą szaliczek. Z tył przyszyłam biały guziczek, bo sukienka nie jest zszyta do końca, bo Mysia jak na prawdziwą myszkę przystało ma dość długi ogonek. Oczka, nosek i buźkę zawsze wyszywam, bo mam wtedy pewność, że w razie czego dziecko nie zje plastikowego oka czy nosa, gdyby urwało...



Niby takie małe nic, a jednak cieszy. Dzieciaki noszą te moje zwierzaczki jako zawieszki do plecaków. Gorzej, jak komuś odpadnie... Rozpacz bywa okropna i wtedy szydełko idzie w ruch ;)
I tyle na dziś.

Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)

Share
Tweet
Pin
12 comments
  Nie było mnie kilka dni, ale już jestem z powrotem. Wiedziałam, że muszę "zaliczyć" szpital, ale nie przypuszczałam, że stanie się to tak nagle i na tak długo. Duchowo byłam przygotowana na 3 dni -badania i do domu - standardowa procedura. Niestety siedziałam 8 dni. Fakt, wyszłam z diagnozą i wynikami. Od piątku składam się do kupy. Właściwie to dzisiaj już jest lepiej - w sensie duchowym... Dość prywaty - wracam do prezentacji jesiennych "urobków", które powstały w październiku.

Szydełkowa Panna Lisiczka

Najpierw pokażę Pannę Lisiczkę, która przez jakiś czas zalegała w szufladzie jako ufok. Kiedy skończyłam ufokową chustę w brązach, wzięłam się za kolejną rzecz z szuflady. Padło na lisiczkę. Zrobienie łapek jakoś okrutnie mnie zmęczyło, za to robienie głowy i czapki to sama przyjemność. Oczywiście najbardziej przyjemne jest szycie sukieneczki i dopieszczanie detali typu naszywka na czapce. Wzór zakupiłam na Etsy - dostępne są różne zwierzaczki -myszki, króliki, liski...Ale tak naprawdę wystarczy mieć jeden i tylko nieco modyfikować uszka i ewentualne ogonki. Wcześniej pokazywałam inne zwierzaczki w tym stylu, m.in. w poście o szydełkowych Beeciach.




Stroik z wiewiórą

 Kolejną pracą ze zwierzakiem w tle jest  szybki jesienny stroik  z tego, co wygrzebałam w pudle z przydasiami na wianki i stroiki. Zapewne większość z was ma takie pudła z klamotami, które nie wiadomo, kiedy i do czego zostaną wykorzystane. W ubiegłym roku musiałam - po prostu musiałam- kupić tę cudowną wiewiórkę. Pomysł na nią  miałam zupełnie inny... Miała być częścią wianka, ale okazała się dość ciężka, więc jest głównym elementem stroika. Podstawa stroika to kawałek jodły kaukaskiej, którą musiałam nieco spiłować dołem, bo się do domu nie mieściła :)




Wierni pomocnicy

A na koniec moi wierni pomocnicy, którzy - kiedy coś robię w swojej pracowni -zgodnie zalegają na fotelu. Pusina -ta ciemniejsza - to moja najwierniejsza przyjaciółka. Zna wszystkie moje tajemnice i zawsze była i jest wsparciem, kiedy świat wali mi się na łeb. Patrzy na mnie tymi swoimi ciemnobrązowymi oczami, jakby chciała powiedzieć " Pańcia, nie martw się  - to także przeminie..." Toluś to najukochańszy "znajduś", którego poprzedni właściciele pozbyli się, gdy zaczęła się pandemia... Właściwie do dzisiaj nie wiem, dlaczego go nie chcieli, bo to mądra i czuła psina. Razem jesteśmy bardzo kreatywnym zespołem - ja robię, one słodko śpią :)


Oh...mam tyle pomysłów, że nie wiem, czy blog wytrzyma je wszystkie :D Ale o tym w najbliższym czasie...

I tyle na dziś.

Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)
Share
Tweet
Pin
14 comments
Older Posts

O mnie

Moje zdjęcie
Anetta (Jamiolowo)
Zainteresowań mam wiele - lubię twórczość handmade, bo urzeka kolorami, wzorami, formami i nieograniczonymi możliwościami wyobraźni :) Ponadto czytam, bo lubię...
Wyświetl mój pełny profil

Translate

Kurs frywolitki

Kurs frywolitki

Tu jestem

  • Facebook
  • Instagram
  • Pinterest

Facebook

Jamiołowo

Wyświetlenia

Kategorie

  • decoupage
  • frywolitka
  • handmade
  • scrapbooking

Obserwatorzy

Archiwum bloga

  • ▼  2026 (5)
    • ▼  stycznia (5)
      • Ostatni miś...
      • Mały osiołek na drutach
      • Miśkowy wysyp
      • Zimowy miś
      • Nici, nitki i niteczki
  • ►  2025 (39)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (3)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2024 (11)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2023 (20)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2022 (25)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2021 (18)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (21)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2019 (28)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (1)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (53)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (4)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2017 (91)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (3)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (9)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2016 (95)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (9)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (9)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (12)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (72)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (10)
    • ►  października (8)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (5)
    • ►  marca (7)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Wszystkie teksty , zdjęcia i projekty są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich rozpowszechnianie i kopiowanie bez mojej wiedzy.

Najnowsze posty

Etykiety

handmade frywolitka scrapbooking decoupage kartka szydełkowanie czekoladownik album shabby chic vintage wielkanoc serwetka crochet tatting anioł dom styl rustykalny kurs frywolitki masa solna styl prowansalski amigurumi biżuteria grudniownik kurs kwiatowy kurs robienia albumu chusta haft wiklina papierowa krajki książka

Popularne posty

  • Kurs frywolitki od podstaw
      Frywolitka czółenkowa od podstaw Tak jak już wcześniej wspominałam, przygotowałam kurs frywolitki czółenkowej od podstaw dla osób, któ...
  • Wiosenny aniołek - kurs
    Niby jeszcze mamy zimę, ale chyba już większość z utęsknieniem wypatruje wiosny. Dlatego pomyślałam sobie, że pokażę takiego wiosennego anio...
  • Kurs frywolitki cz.4.
    Połączenie ruchome we frywolitce   Kółeczka i pikotki opanowane? Jeśli tak,  to dzisiaj poznamy kolejne ważne elementy frywolitki - p...

***

***

Tu zaglądam...

  • Syndrom Kury Domowej
    Zima i robótki
    3 dni temu
  • to co lubię ..
    Rękodzielniczo cz 2
    5 dni temu
  • muskaan's T*I*P*S
    something new
    1 tydzień temu
  • Kołderkowe kwadraciki i nie tylko
    Miś łyżwiarz
    1 tydzień temu
  •  Le Blog de Frivole
    New Year - 2026 here we are! And Frida Kahlo Blanket
    2 tygodnie temu
  • Frywolitki, Tatting, Chiacchierino
    Serwetka Wiosna2025 - Spring2025 - okrążenie 18 - ostatnie
    8 miesięcy temu
  • Obrazy haftem malowane u Agnieszki
    376. Szkatułka
    1 rok temu
  • My garden - my life
    Karteczkowo ponownie.
    2 lata temu
  • タティングレース便り ~アトリエ さかみち~
  • Moje, splocikowe oczka - lewe, prawe i...
  • Splecione nitki i słowa
  • Tatting by the Bay
Pokaż 10 Pokaż wszystko

Klauzula dot.RODO

Administratorem danych osobowych jest autor bloga Jamiolowo –Anetta Liszkowska. Dane podane w formularzu kontaktowym zostaną przetworzone w celu udzielenia odpowiedzi na zapytanie (link do Polityki prywatności).

Nici, nitki i niteczki

Nici, nitki i niteczki

Małe dekoracje

Małe dekoracje
facebook Twitter instagram pinterest bloglovin

Created With By ThemeXpose & Blogger Templates