Jeden pingwin i trzy techniki
Patrząc na tego niewielkiego pingwinka, człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, ile nerwów może kosztować takie niepozorne maleństwo. Zaczęło się normalnie i przewidywalnie.
Nitki i pierwsze problemy
Wybrałam szary kordonek Kaja 15, dorzuciłam popielaty na czapkę pilotkę, dobrałam szaro-srebrną Lumię 10 i śmietankową Kaję 15. Wszystko zwiastowało, że zrobienie pingwinka to będzie szybka akcja z szydełkiem w dłoni. Jakiś czas temu oswoiłam się z " żakardami" na szydełku, więc nie przewidywałam żadnych trudności. Zrobiłam kawałek korpusu pingwinka, dołączyłam jasną nitkę, by wyrabiać brzuszek... i zaczęło się. Brzuch uciekał na bok - w sensie dziwnym trafem oczka po lewej stronie przesuwały się "szybciej" niż po prawej. Doczytałam uwagi autorki, która twierdziła, że jest to zjawisko normalne i można je zniwelować gubiąc lub dodając o 1-2 oczka więcej niż w oryginale. Okey.
Sprułam to, co zrobiłam. Postępując zgodnie z uwagami autorki brzuch pingwina nadal przyrastał nierównomiernie. Sprułam po raz drugi. Nie lubię fuszerek, więc dodałam biały kolor i robiłam dalej... Po trzecim razie brzuchowej krzywizny pingwina z lekka się wkurzyłam.
A przecież rękodzieło ma uspokajać ciało i duszę...
A przecież rękodzieło ma uspokajać ciało i duszę...
A jednak fuszerka...
Przemyślałam sprawę i nie chcąc po raz kolejny pruć nieszczęsnego pingwina, zdecydowałam się na rozwiązanie, które było w zasięgu moich twórczych możliwości. Zrobiłam brzuch na drutach i przyszyłam go tam, gdzie powinien być. Na zdjęciach widzę, że krzywo przyszyłam i brzuch i serce... I mimo moich usilnych starań wyszła fuszerka...
Potem już bez żadnych problemów zrobiłam szydełkiem pilotkę, nosek, nóżki i skrzydełka. Kiedy spróbowałam zrobić okularki, wyszły jakieś niefajne, więc wysupłałam je czółenkami.
I tak jeden pingwin wymógł na mnie zastosowanie aż trzech technik rękodzielniczych: dziergania na drutach, szydełkowania i supłania frywolitkowych okularków.
I tak jeden pingwin wymógł na mnie zastosowanie aż trzech technik rękodzielniczych: dziergania na drutach, szydełkowania i supłania frywolitkowych okularków.
Cała to historia idealnie pasuje do cytatu, który zaproponował Splocik w swojej lutowej zabawie Małe dekoracje -Kiedy myślisz, że już nic nie da się zrobić, musisz pomyśleć jeszcze raz (Daphne Kalotay).
Zastosowanie pingwina może być różne - może być zabaweczką, brelokiem lub zawieszką do torby ze względu na swe niewielkie rozmiary (ok.8 cm wysokości i 5 cm szerokości).
I tyle na dziś.
Pozdrawiam,
Pozdrawiam,
Anetta (Jamiolowo)





23 comments
Masz stalowe nerwy ale pingwinek cudowny dlatego nie lubię robić maskotek , pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBeautiful blog
OdpowiedzUsuńThank you. I read your post - it's very good.
UsuńPlease read my post
OdpowiedzUsuńPingwin wyszedł uroczo. Czasem tak bywa, że coś się nie udaje i wymaga kilku prób. Mnie najlepiej wychodzą robótki odrabiane z obrazka. Wtedy stosuję swoje własne wyliczenia i robię na tzw. oko.
OdpowiedzUsuńPingwinek jest uroczy, chyba na przekór Twojemu twierdzeniu o fuszerce. :)
OdpowiedzUsuńW rękodziele nie zawsze musi być idealnie i tu pasuje też motto zabawy; wymagasz od siebie perfekcyjności.
Wiem, też tak mam, ale czasami trzeba sobie odpuścić.
Miło mi, że bawisz się u mnie :)
Twój link i fotka znajdą się w podsumowaniu lutego.
Pozdrawiam ciepło
So sweet and lovely ...
OdpowiedzUsuńRękodzieło to relaks, ale przecież ono tez potrafi zdenerwować, ważne, że się nie poddajemy, bo jednak miłość do rękodzieła większa. No i patrz, jakie cudo powstało, bo mnie się mega i raz jeszcze mega podoba!!!! Pięknego dnia Ci życzę. :)
OdpowiedzUsuńJejku jaki słodziak! Dla mnie idealny! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzytam czytam co za opowieść tak wiem chcemy dopieścić i im bardziej się staramy to nam coś tam :) A pingwinek wyszedł wspaniały niepowtarzalny i już :) Super słodziak :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNo tak, trzeba mieć nerwy ze stali :) Świetnie sobie poradziłaś, bardzo kreatywnie podeszłaś do problemu :) Słodziutki pingwinek :)
OdpowiedzUsuńOstatecznie fajny ten pingwin i dzięki temu że szło jak po grudzie to nie dość że powstał to jeszcze zaliczyłaś nim zabawę u Splocika!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Przy jerseyu i dodawaniu oczek na końcu rzędu i u mnie zawsze z jednej strony ściąga się dzianina, ale to chyba przez zmianę oczek. Pingwinek jest mega! Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńMały pingwinek jest uroczy ! Niestety tak to już jest , że przy różnych racach nie obejdzie się bez prucia. A człowiek chciałby wszystko zrobić od razu jak należy. Czasem trzeba powalczyć. Wyszło cudnie !!! Pozdrawiam Anetko :))
OdpowiedzUsuńPrzez zastosowanie różnych technik dziewiarskich wyszła bardzo niepospolita maskotka. Brzuszek robiony na drutach jest gladki i deliktny, plecki są troszkę nastroszone, a okularki to zegarmistrzowska robota.
OdpowiedzUsuńAbsolutely adorable. Warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię za taką dłubaninę, mnie by chyba nerwy puściły 🙂
OdpowiedzUsuńPingwinek wyszedł słodziutki, te wszystkie detale to perfekcja wykonania 🙂
Przesyłam pozdrowienia.
Pingwinek wyszedł uroczy. Ja nie widzę w nim krzywizn, w końcu to zabawka handmade i jest dokładnie taka jak powinna - cudna. Co prawda ja bym chyba rzuciła na jakiś czas jej robienie, jakby mnie tak wkurzała, ale dobrze, że nie wszyscy są tacy nerwowi jak ja :)
OdpowiedzUsuńLudzie oglądający rękodzieło zwykle nie wiedzą ile pracy i często nerwów kosztuje niepozorne maleństwo :). Czasem i my tego nie wiemy, bo projekt zapowiada się lekko i przyjemnie, a trudności mnożą się po drodze. Dlatego to hobby dla wytrwałych. Koniec końców pingwinek wyszedł cudowny i przesłodki <3
OdpowiedzUsuńTen pingwinek wygląda świetnie. Widać ile pracy Ciebie kosztował ale efekt jest wspaniały. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńDespite the issues you faced, the penguin is absolutely adorable!
OdpowiedzUsuńCudowne maleństwo 😍 Pięknie sobie poradziłaś z przeciwnościami losu (niedoskonałością wzoru?). Przydały się umiejętności różnych technik i ich zastosowanie ☺️
OdpowiedzUsuńPrzesłodki ten pingwinek :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)